Otse Hill w Botswanie – trekking na dawną najwyższą górę kraju

Otse Hill – trekking na dawną najwyższą górę w Botswanie

Otse Hill w Botswanie

Otse Hill przez wiele lat było najczęściej wskazywane jako najwyższa góra Botswany. W różnych źródłach pojawiała się wysokość około 1489–1491 m n.p.m., a podczas mojej wyprawy w maju 2015 roku to właśnie Otse Hill było jednym z najważniejszych punktów projektu „W drodze na najwyższe szczyty Afryki”. Również mapy i opracowania topograficzne podawały Otse Hill jako szczyt często uznawany za najwyższy punkt kraju, z wysokością 1491 m.

Trzeba jednak uczciwie dopisać aktualizację. Według dokładnych pomiarów GNSS wykonanych w 2025 roku najwyższym punktem Botswany jest obecnie Monalanong Hill, mający 1492,12 m n.p.m. Otse Hill zmierzono na 1490,25 m n.p.m., czyli o 1,87 m mniej. Różnica jest niewielka, ale w projekcie najwyższych szczytów państw liczy się nawet metr. Czasem nawet niecałe dwa metry. Taka jest brutalna matematyka górskich kolekcjonerów.

Nie zmienia to jednak faktu, że Otse Hill pozostaje jednym z najbardziej znanych górskich punktów Botswany, ciekawym miejscem na krótki trekking i ważnym rozdziałem mojej afrykańskiej drogi. A ponieważ w 2015 roku kwestia najwyższego punktu Botswany nie była rozstrzygnięta, zrobiliśmy to, co w takich sytuacjach robi się najlepiej: poszliśmy sprawdzić teren na własnych nogach.

Rozgwieżdżone niebo w Botswanie podczas podróży
Rozgwieżdżone niebo w Botswanie podczas podróży

Noc w Otse, czyli makaron, gwiazdy i namiot na dachu

Późnym majowym popołudniem dotarliśmy do miasteczka Otse. Według wielu relacji to właśnie tutaj należało rozpocząć wędrówkę na Otse Hill. Było już jednak zbyt późno, aby ruszać w góry, więc rozbiliśmy namiot na dachu samochodu i po raz kolejny ugotowaliśmy makaron z sosem. W Afryce makaron z sosem potrafi być daniem awaryjnym, uroczystą kolacją i przejawem kulinarnej konsekwencji jednocześnie.

Podziwiając rozgwieżdżone niebo, jak co wieczór, opróżniliśmy też butelkę pysznego, białego, delikatnego wina Four Cousins. Potem chwiejnym krokiem wdrapaliśmy się po szczebelkach metalowej drabiny na dach samochodu, okryliśmy szczelnie śpiworami i zasnęliśmy.

Było zimno. Jak zwykle. Rano też, jak zwykle, nie chciało nam się wychodzić z namiotu. Ale szkoda było czasu na leniuchowanie, więc spakowaliśmy się szybko i ruszyliśmy w kierunku siedziby lokalnych władz.

Chodziliśmy od drzwi do drzwi, szukając osoby, która mogłaby zgodzić się na nasze wejście na Otse Hill. Za trzecim razem trafiliśmy do właściwego budynku. Spotkaliśmy się najprawdopodobniej z burmistrzem Otse. Chociaż, szczerze mówiąc, mógł to być równie dobrze dowolny urzędnik wyznaczony do rozmowy z dwoma przybyszami, którzy poprzedniej nocy spali na dachu samochodu.

Pierwsze pytanie, które nam zadał, brzmiało: „Czy to wy jesteście tymi dwoma turystami, którzy dzisiejszej nocy spali na dachu w moim miasteczku?”. Uśmiechnęliśmy się pod nosem. Wieści w Otse rozchodziły się szybciej niż sygnał GPS na otwartej sawannie. Oczywiście, że to my. Potwierdziliśmy. Po chwili otrzymaliśmy zgodę na wejście, a w ramach podziękowania sprezentowaliśmy kilka pocztówek z polskimi krajobrazami.

Słonie w rezerwacie Moremi w Botswanie – safari po trekkingu na Otse Hill
Słonie w rezerwacie Moremi w Botswanie – safari po trekkingu na Otse Hill

Afryka. Zbliżenia – album fotograficzny z moich podróży po Afryce

Jeśli lubisz takie historie z drogi, afrykańskie krajobrazy, góry, zwierzęta, ludzi i światło, które w Afryce potrafi robić więcej niż najlepszy filtr w aparacie, zajrzyj też do mojego albumu Afryka. Zbliżenia – niezwykły album fotograficzny Roberta Gondka.

To fotograficzna podróż przez Afrykę, od gór i pustyń po dziką przyrodę, ptaki, portrety i codzienne sceny spotkane po drodze. Album zawiera 150 zdjęć i pokazuje Afrykę taką, jaką widzę podczas kolejnych wypraw: czasem surową, czasem delikatną, a bardzo często kompletnie nieprzewidywalną.

Afryka. Zbliżenia - niezwykły album fotograficzny Roberta Gondka

Trekking na Otse Hill

Samochód zostawiliśmy u podnóża góry i razem z poleconym przewodnikiem ruszyliśmy na szczyt. Droga była łatwa, choć niekoniecznie komfortowa. Szliśmy po kamieniach, pośród wyschniętych, niewielkich, kolczastych drzewek. Trochę nas podrapały, jakby chciały przypomnieć, że nawet krótki trekking w Botswanie potrafi zostawić pamiątkę.

Po niecałej godzinie dotarliśmy do miejsca zwanego „Antenna”, na wysokości 1464 m n.p.m. Wiedzieliśmy, że to jeszcze nie tam. Kilka minut dalszego marszu doprowadziło nas do ogrodzonego terenu z rozpadającym się domkiem. Przewodnik oznajmił, że jesteśmy na szczycie. GPS wskazał 1482 m n.p.m.

Rozejrzeliśmy się dookoła i dostrzegliśmy wierzchołek o podobnej wysokości. Przewodnik uparcie twierdził, że szczyt Otse Hill jest właśnie tu. My równie uparcie chcieliśmy sprawdzić, czy tamten wierzchołek nie jest wyższy. Nauczony doświadczeniem i częstym, niestety, lenistwem przewodników podczas poprzednich górskich wędrówek, nie odpuściłem. Z oporami, ale przekonaliśmy go do dalszego spaceru po górach.

Na wszelki wypadek zrobiliśmy pamiątkowe zdjęcie na tym pierwszym wierzchołku i ruszyliśmy dalej.

Po około godzinie marszu w dół i ponownego podejścia dotarliśmy na kolejny szczyt. Zobaczyliśmy betonową konstrukcję z wyżłobionym napisem „Otse”. GPS zmierzył wysokość 1489 m n.p.m. To utwierdziło nas w przekonaniu, że dobrze zrobiliśmy, sprawdzając oba miejsca. Przewodnik mimo wszystko nie chciał uwierzyć w prawidłowość pomiaru. Twierdził, że Otse Hill było wcześniej. A może po prostu nie chciało mu się iść dalej? Tego nie rozstrzygniemy. Nawet jeżeli GPS podał błędną wysokość któregoś z wierzchołków, cieszyliśmy się, że byliśmy na obu.

Wtedy miałem poczucie, że stanęliśmy na najwyższej górze Botswany. Dziś, po aktualizacji pomiarów, napisałbym to ostrożniej: stanęliśmy na Otse Hill, czyli jednym z dwóch najważniejszych kandydatów do tytułu najwyższego punktu Botswany i przez lata najczęściej wskazywanym „dachu” tego kraju.

Zebry w Botswanie – przyroda i safari podczas podróży na Otse Hill
Zebry w Botswanie – przyroda i safari podczas podróży na Otse Hill

Czy warto wejść na Otse Hill?

Otse Hill nie jest wysoką, techniczną ani długą górą. Nie ma tu lodowców, wielodniowego trekkingu, choroby wysokościowej ani dramatycznych przewyższeń. Są za to kamienie, kolczaste krzaki, lokalne formalności, trochę orientacji w terenie i bardzo przyjemne poczucie, że trafiło się w mało oczywiste miejsce.

Dla wielu osób Botswana kojarzy się przede wszystkim z Deltą Okawango, Chobe, Moremi, słoniami, mokoro i safari. I słusznie. To jeden z najciekawszych przyrodniczo krajów Afryki. Ale jeśli ktoś, tak jak ja, lubi szukać najwyższych punktów państw, Otse Hill jest miejscem, które pokazuje zupełnie inną twarz Botswany. Mniej katalogową, mniej safari-luksusową, bardziej lokalną i terenową.

Warto tylko pamiętać, że okolice Otse mają znaczenie lokalne, a wejście najlepiej uzgodnić na miejscu. To nie jest turystyczna atrakcja w stylu „kup bilet, przejdź przez bramkę, zrób selfie i wróć na kawę”. Tu przydaje się cierpliwość, rozmowa i odrobina pokory. W Afryce to zresztą często najlepszy zestaw podróżny. Czasem skuteczniejszy niż najdroższy GPS.

Zimorodek malachitowy w Botswanie – ptaki Delty Okawango
Zimorodek malachitowy w Botswanie – ptaki Delty Okawango

Dobre biura podróży organizujące safari i wycieczki do Botswany

Poniżej możesz sprawdzić, jaki jest koszt wycieczki do Botswany, safari w Delcie Okawango, wyjazdu do Moremi, Chobe albo podróży łączącej Botswanę z Namibią, Zimbabwe lub Republiką Południowej Afryki. Takie porównanie pomoże Ci lepiej ocenić, ile kosztuje safari w Botswanie, co obejmuje cena i którą ofertę warto wybrać. To dobry punkt odniesienia przy planowaniu podróży, szczególnie jeśli chcesz zobaczyć przyrodę Botswany, a jednocześnie nie masz czasu na samodzielne układanie całej logistyki.

Botswana nie należy do najtańszych kierunków safari w Afryce, dlatego porównanie ofert naprawdę ma sens. Warto sprawdzić, czy cena obejmuje transport, noclegi, wyżywienie, opłaty parkowe, lokalnego przewodnika, przeloty awionetkami oraz ewentualne aktywności w Delcie Okawango. I jak zawsze w Afryce: pytaj, porównuj, doprecyzowuj. Targowanie i negocjowanie zakresu programu nie jest niczym dziwnym, a czasem pozwala uniknąć ceny, po której portfel zaczyna udawać martwego oposa.

Relacja i zdjęcia z podróży do Botswany

Jeśli chcesz zobaczyć więcej zdjęć z tej podróży, zajrzyj do mojej galerii: zdjęcia z Botswany z 2015 roku.

Znajdziesz tam fotografie z Botswany, między innymi ptaki, zebry, słonie, hipopotamy, kadry z Delty Okawango i sceny z podróży po jednym z najciekawszych przyrodniczo krajów południowej Afryki. Galeria dobrze uzupełnia tę relację, bo Otse Hill było tylko jednym z elementów większej wyprawy przez Botswanę i okolice.

Otse Hill i Monalanong Hill – co dalej z najwyższą górą Botswany?

Po latach okazało się, że historia najwyższego punktu Botswany jest bardziej skomplikowana, niż mogło się wydawać. Otse Hill przez długi czas było podawane jako najwyższa góra Botswany, ale dokładniejsze pomiary wskazały na Monalanong Hill. Dla kolekcjonerów najwyższych szczytów państw oznacza to jedno: jeśli ktoś chce mieć pełną pewność, powinien zainteresować się również Monalanong Hill.

Dla mnie Otse Hill pozostaje jednak ważnym miejscem. To była krótka, ale bardzo charakterystyczna afrykańska przygoda: noc na dachu samochodu, lokalne formalności, kolczaste krzaki, uparty przewodnik, jeszcze bardziej uparty podróżnik i GPS, który nie chciał zakończyć dyskusji. Takie wyprawy pamięta się najlepiej.

Bo w górach Afryki nie zawsze chodzi wyłącznie o wysokość. Czasem chodzi o drogę, ludzi spotkanych po drodze i te wszystkie drobne absurdy, które po latach okazują się najcenniejszą częścią opowieści.