Mount Meru w Tanzanii - drugie wejście na szczyt

Mount Meru w Tanzanii – drugie wejście na szczyt

Mount Meru w Tanzanii – drugie wejście na szczyt

Mount Meru – drugą pod względem wysokości górę w Tanzanii zdobyłem dwukrotnie. Po raz pierwszy w 2013 roku. Po raz drugi 16 lutego 2018 roku.

Formalności, permity, pozwolenia, negocjacje. Trzeba przywyknąć. Tak jest w Tanzanii. Przed wyruszeniem na treking trwa ważenie bagaży. Specjalne wodoodporne wory nie mogą przekroczyć 20 kilogramów. Spacer do chaty Miriakamba ma zająć około czterech godzin. Sam chyba jednak w to nie wierzę.

Idziemy wolno. Żar leje się z nieba. Przechodzimy pod słynnym drzewem figowym, pod którym bez problemu przejeżdżają samochody. W koronach drzew skaczą gerezy angolańskie z potężnymi puchatymi ogonami. Mijamy pasące się na łące stado bawołów. Strażnik poinstruował nas, że w przypadku, gdy bawół zaatakuje należy koniecznie zdjąć plecak i położyć się na ziemi. Dzięki temu zwierzę nie będzie miało o co zahaczyć rogiem. Mam taką nadzieję.

Z ulgą docieramy do obozu jeszcze przed zmrokiem. Nad naszymi głowami pojawiły się tysiące gwiazd i Droga Mleczna. Z przyjemnością obserwuję rozgwieżdżone afrykańskie niebo. W obozie jest już cicho. Gdzieś w oddali słychać regularne odgłosy cykad. Porywy wiatru rozbijają się o ściany chaty. Jest ciepło. Nawet nie jestem zbyt zmęczony.

Wspaniały wschód słońca

Budzik dzwoni nieubłaganie. Z niecierpliwością wyglądam za okno w poszukiwaniu gwiazd. Są. Na horyzoncie niebo staje się pomarańczowe. Dookoła Kilimandżaro horyzont staje się z każdą chwilą coraz jaśniejszy. Wiedziałem, że to będzie wspaniały spektakl. Z pewnością jeden z najładniejszych w Afryce. Ostre podejście po stromej i chwilami wybetonowanej ścieżce kończy się mniej więcej w połowie dzisiejszej trasy. To miejsce nazywa się słoniowym grzbietem. Jesteśmy na wysokości około 3 000 m n.p.m. Od teraz będzie nieco łagodniej. Droga wije się zygzakami pośród coraz rzadszych i niższych drzewek.

Słońce kryje się za chmurami. Jest rześko. Zamierzamy wyjść na aklimatyzacyjny spacer na Little Meru, na wysokość około 3800 m n.p.m. Niestety leje deszcz. Przekładamy moment wyjścia kilkukrotnie. Pogoda nie daje za wygraną. Do zmroku nieustannie pada rzęsisty deszcz. Wilgoć wdziera się pod ubranie. Chmury wręcz wpływają do sali jadalnej, w której chronimy się przed deszczem i zimnem. Poddajemy się. Szans na wędrówkę nie ma. Późnym wieczorem deszcz odpuszcza, więc z optymizmem pakuję się na nocną wędrówkę na Mount Meru.

Mount Meru w Tanzanii - drugie wejście na szczyt
Mount Meru w Tanzanii – drugie wejście na szczyt

Drugie wejście na Mount Meru w Tanzanii

Długo nie mogę zasnąć. Może nawet nie śpię w ogóle., gdy nagle słyszę dźwięk dzwonka. Niebo pełne gwiazd. Powoli, wężykiem idziemy pod górę. Oświetlamy ścieżkę czołówkami. Jest ciepło. Tempo wolne. I dobre. Czasem zygzakiem, czasem po skałach. Trzymamy się łańcuchów i patrzymy w głęboką przepaść. Zastanawiamy się jak wyglądają krajobrazy w tym miejscu. Zobaczymy je dopiero w drodze powrotnej. Zaczyna wiać. Czy to dobry moment, aby założyć cieplejsze rękawiczki? Zwlekam. Niepotrzebnie. Ręce kostnieją mi z zimna. Nie czuję palców. Boję się, że je odmroziłem. Zakładam cieplejsze rękawice. Staram się ogrzać palce i rozruszać, ale nie daję rady. Zdejmuję więc te cieńsze rękawiczki żeby było luźniej. Pomaga. Odzyskuję czucie. Nad Kilimandżaro pojawia się kolorowa poświata. Wiem, że nie zdążymy na szczyt przed wschodem słońca. Mimo wszystko jest pięknie. Na szczycie stajemy tuz po wschodzie.

Relacja i zdjęcia z podróży do Tanzanii

Relacja z podróży do Tanzanii i wędrówki na Mount Meru w roku 2018 na blogu

Zdjęcia z podróży do Tanzanii i wędrówki na Mount Meru w roku 2018