Mount Iboundji w Gabonie – trekking i zagadka najwyższej góry Gabonu
Mount Iboundji to góra w Gabonie, której wysokość przez lata była podawana bardzo różnie. W części dawnych źródeł pojawiała się jako kandydatka do tytułu najwyższej góry Gabonu, ale dane terenowe i nowsze źródła wskazują, że jej wysokość wynosi raczej około 970–980 m n.p.m., a nie 1575 m n.p.m. Najwyższym punktem kraju jest dziś najczęściej wskazywany Mont Bengoué, mający około 1070 m n.p.m.
Ja próbowałem wejść na Mount Iboundji 9 września 2014 roku, podczas realizacji projektu „W drodze na najwyższe szczyty Afryki”. Wtedy wciąż zastanawiałem się, czy to właśnie Mount Iboundji, czy może Mount Bengoué jest najwyższą górą Gabonu. Gabon postanowił oczywiście nie ułatwiać sprawy. W końcu po co podawać jedną prostą odpowiedź, skoro można dorzucić dżunglę, kilka sprzecznych map i przewodnika, który rozumie górę bardzo szeroko?

Mount Iboundji – góra w Gabonie, która namieszała w mapach
Z Mount Iboundji było teoretycznie łatwiej niż z Mount Bengoué. Były dostępne relacje, można było znaleźć informacje o dojściu, a sama góra nie wydawała się szczególnie wysoka. Zastanawiała mnie jednak ogromna rozbieżność w podawanym czasie trekkingu. Jedne źródła mówiły o pół godzinie marszu, inne o pięciu godzinach.
W Afryce takie różnice nie są niczym nadzwyczajnym. Pół godziny może oznaczać pół godziny, ale równie dobrze może oznaczać pół dnia, jeden dzień albo „spokojnie, dojdziemy, jak przestanie padać”. Dlatego uznałem, że najlepiej będzie sprawdzić wszystko w terenie.
Dostałem zgodę na wejście na górę. Spotkanie z merem miasteczka było formalnością. Wskazał przewodnika. Został nim David z pobliskiej wioski, należący do lokalnej społeczności Pigmejów. Umówiłem się z nim na 7 rano.
Warunki noclegowe były iście afrykańskie. Niezłe łóżko, światło do północy, toaleta zaklejona gazetą, kilka karaluchów, brak moskitiery. Rozbiłem więc sypialnię namiotu na łóżku i zasnąłem. Czasem w podróży luksus polega na tym, że człowiek sam sobie buduje hotel w pokoju hotelowym.

Trekking na Mount Iboundji z lokalnym przewodnikiem
Rankiem ruszyliśmy. Po drodze odwiedziliśmy Pigmejów w pobliskiej wiosce. Trafiliśmy akurat na próbę nowej wersji tańca przygotowywanego na zbliżającą się ceremonię inicjacji. To był jeden z tych momentów, kiedy człowiek idzie w góry, a po drodze dostaje lekcję kultury, historii i życia codziennego, której nie da się znaleźć w żadnym przewodniku.
Cel był jednak wciąż przed nami. Po niecałej godzinie przedzierania się przez dżunglę wyszliśmy na ścieżkę biegnącą wzdłuż grzbietu. Sprawdziliśmy wysokość na GPS. Około 800 m n.p.m. Niewiele. Szliśmy dalej. Potem zaczęliśmy schodzić.
Zapytałem Davida, czy idziemy w kierunku najwyższego punktu Mount Iboundji. Z radością odpowiedział, że nie.
Według niego chcieliśmy po prostu pochodzić po górach. A dla niego Mount Iboundji oznaczało wszystko to, co było dookoła. Dlatego właśnie wprowadził nas na tę górę. Tu było najbliżej.
Ręce opadły. Spokojnie wyjaśniłem cel naszej wędrówki. Okazało się, że właściwa góra jest w innym miejscu. Musieliśmy zejść, podjechać kilka kilometrów samochodem i ponownie ruszyć na trekking.

Gabońska dżungla, skała i znikający przewodnik
Początkowo szliśmy wyraźną ścieżką. Po kilkuset metrach zaczęła jednak zanikać. Nagle dotarliśmy do wielkiej skały. Bez sprzętu wspinaczkowego nie było szans, żeby przejść dalej. David poszedł szukać alternatywnej drogi.
Minęło pół godziny.
W takich chwilach wyobraźnia działa wyjątkowo sprawnie. Zacząłem snuć teorie, że za kilkanaście lat ktoś usłyszy historię o podróżniku, który zaginął w gabońskich górach w tajemniczych okolicznościach. Wersja sensacyjna była gotowa. Brakowało tylko narratora z poważnym głosem i dramatycznej muzyki.
Na szczęście David wrócił. Miał jednak złe wieści. Nie było innej drogi. Musieliśmy wrócić i poszukać kolejnego wariantu wejścia na Mount Iboundji.
Do trzech razy sztuka – prawdopodobny szczyt Mount Iboundji
Za trzecim razem poszliśmy bardzo wyraźną ścieżką. Tym razem prowadziła cały czas pod górę, co w przypadku poszukiwania szczytu wydało się miłym i logicznym akcentem.
Po ponad godzinie doszliśmy na najwyższy punkt. GPS wskazywał 961 m n.p.m. Gdy szliśmy dalej, wysokość zaczęła się zmniejszać. Rozglądaliśmy się po okolicznych wzgórzach, ale nigdzie nie było miejsca o podobnej wysokości.
To musiało być to miejsce.
Prawdopodobnie stanęliśmy na Mount Iboundji. Wszystko wskazywało jednak na to, że góra z pewnością nie przekracza 1000 m n.p.m. Informacje z dawnych przewodników, map czy szkolnych przekazów nie zgadzały się z tym, co pokazywał teren i GPS.
Czy Mount Iboundji jest najwyższą górą Gabonu?
Dziś można napisać to ostrożniej i precyzyjniej: Mount Iboundji nie jest obecnie uznawana za najwyższą górę Gabonu. Nowsze źródła wskazują, że jej wysokość to około 970–980 m n.p.m., natomiast za najwyższy punkt Gabonu najczęściej uznaje się Mont Bengoué, mający około 1070 m n.p.m.
W czasie mojej podróży sprawa nie była jednak tak oczywista. Towarzyszący mi w trekkingu i prawie całej podróży po Gabonie Christopher wciąż dziwił się, że to, czego nauczył się w szkole, mogło okazać się nieprawdą. Jak to wytłumaczyć? Nie mógł zrozumieć.
A ja wciąż zastanawiałem się, która góra naprawdę jest najwyższą górą Gabonu. Zagadka pozostała wtedy nierozwikłana. Wiedziałem, że będę musiał wrócić do Gabonu i spróbować zdobyć Mount Bengoué. Tylko jak to zrobić? W Gabonie nawet pytanie „jak wejść na górę?” potrafi mieć odpowiedź dłuższą niż sam trekking.

Mount Iboundji, Mount Bengoué i lekcja pokory
Ta wyprawa była dla mnie jedną z tych lekcji, które najlepiej zapamiętuje się w błocie, upale i wilgoci. Góry w Gabonie nie są wysokie w porównaniu z Kilimandżaro, Ruwenzori czy Mount Kenya, ale potrafią być bardziej zagadkowe niż wiele znacznie wyższych szczytów.
Tu problemem nie jest wysokość. Problemem jest dostęp, brak jasnych informacji, gęsty las deszczowy, lokalne pozwolenia, interpretacje nazw i fakt, że w terenie wszystko wygląda inaczej niż na mapie.
Dlatego Mount Iboundji zostanie dla mnie nie tylko górą w Gabonie, ale też symbolem tego, czym jest projekt „W drodze na najwyższe szczyty Afryki”. To nie jest wyłącznie zdobywanie wierzchołków. To ciągłe sprawdzanie, pytanie, wracanie, poprawianie mapy w głowie i przyjmowanie do wiadomości, że Afryka lubi mieć ostatnie słowo.
Afryka. Zbliżenia – album fotograficzny Roberta Gondka
Jeśli lubisz takie historie z Afryki, w których góry mieszają się z przyrodą, ludźmi, światłem i codziennością, zajrzyj do mojego albumu fotograficznego „Afryka. Zbliżenia”. To fotograficzna podróż przez 26 krajów Afryki, złożona ze 150 zdjęć pokazujących góry, krajobrazy, zwierzęta, ptaki, ludzi i życie codzienne. Album ma 162 strony i został wydany w twardej oprawie.
W środku znajdziesz Afrykę widzianą z bliska: nie tylko przez pryzmat znanych miejsc, ale też przez krótkie spotkania, spojrzenia, drogi, dżunglę, pustynie i góry. To dobry prezent dla miłośników podróży, fotografii i kontynentu, który potrafi zachwycić nawet wtedy, kiedy właśnie zgubiłeś ścieżkę.
Sprawdź album: Afryka. Zbliżenia – niezwykły album fotograficzny Roberta Gondka.

Zdjęcia z Gabonu – zobacz więcej kadrów z wyprawy
Jeśli chcesz zobaczyć więcej zdjęć z Gabonu, zajrzyj do mojej galerii. Znajdziesz tam kadry z podróży, przyrody, codziennego życia, dróg, lasu i spotkań, które tworzą klimat tego niezwykłego kraju. Gabon to nie tylko góry. To także las deszczowy, rzeki, zwierzęta, wsie, czerwone drogi i ten rodzaj zieleni, który po kilku dniach zaczyna występować nawet w snach.
Zobacz galerię: Zdjęcia z Gabonu
Relacja z podróży do Gabonu
Zobacz także relację z podróży do Gabonu i wędrówki na Mount Iboundji z 2014 roku. To część większej opowieści o projekcie „W drodze na najwyższe szczyty Afryki”, w którym próbuję zdobyć najwyższą górę w każdym państwie Afryki.