Mount Bengoué w Gabonie – najwyższa góra Gabonu widziana z okolic Boka Boka

Mount Bengoué – najwyższa góra Gabonu i tajemnica Boka Boka

Mount Bengoué – najwyższa góra Gabonu i tajemnica Boka Boka

Mount Bengoué w Gabonie to góra niewysoka, ale zdecydowanie nie taka, którą można po prostu wpisać w GPS, podjechać pod szlak, machnąć kijkami trekkingowymi i po kilku godzinach odhaczyć kolejny szczyt. Jej wysokość wynosi około 1070 m n.p.m. i według obecnie najczęściej przywoływanych źródeł to właśnie ona jest najwyższym punktem Gabonu.

Przez lata w przewodnikach, mapach i internetowych zestawieniach pojawiał się jednak drugi kandydat do tytułu najwyższej góry Gabonu – Mount Iboundji. Podawano przy nim czasem wysokość 1575 m n.p.m., ale nowsze źródła i dane topograficzne mocno tę informację podważają. PeakVisor wskazuje Mont Iboundji na 1035 m i wyraźnie zaznacza, że roszczenia do wysokości 1575 m nie są potwierdzone ani danymi SRTM, ani pomiarami terenowymi.

I właśnie od tego zaczęła się moja gabońska zagadka. Bo kiedy realizuje się projekt „W drodze na najwyższe szczyty Afryki”, wypada najpierw ustalić, która góra faktycznie jest najwyższa. W Gabonie nie było to tak oczywiste, jak mogłoby się wydawać. A potem okazało się, że samo ustalenie nazwy góry to dopiero rozgrzewka. Taka afrykańska rozgrzewka: gorąco, wilgotno, z dżunglą po horyzont i z biurokracją ukrytą gdzieś między palmą a posterunkiem.

Las równikowy w Gabonie i zielone wzgórza Afryki Środkowej
Las równikowy w Gabonie i zielone wzgórza Afryki Środkowej

Czy Mount Bengoué jest najwyższą górą Gabonu?

Dziś najbezpieczniej napisać, że Mount Bengoué jest uznawany za najwyższy naturalny punkt Gabonu. Tak podaje między innymi Britannica, a relacja Country Highpoints opisuje wejście na Mount Bengoué jako zdobycie najwyższego punktu kraju.

Warto jednak zostawić w tekście ślad dawnych wątpliwości, bo dobrze pokazuje on, z jakimi problemami mierzą się osoby próbujące zdobywać najwyższe szczyty państw Afryki. Nie zawsze wystarczy mapa. Czasem trzeba rozmawiać z mieszkańcami, urzędnikami, przewodnikami, osobami z lokalnych biur turystycznych i podróżnikami, którzy byli w regionie wcześniej. A czasem po tych wszystkich rozmowach człowiek nadal wie tyle, co na początku, tylko jest bardziej zmęczony.

Przed podróżą do Gabonu kontaktowałem się z wieloma osobami. Chciałem dowiedzieć się, jak dotrzeć w rejon Mount Bengoué, czy istnieje szlak, czy można wejść na górę, czy potrzebne jest pozwolenie i ile czasu zajmuje trekking. Nie było to proste, chociażby ze względu na barierę językową. Gabon jest krajem francuskojęzycznym, a ja francuskiego wtedy nie znałem. Mój francuski ograniczał się do poziomu: „bonjour”, „merci” i spojrzenia pełnego nadziei.

Gabon, dżungla i góra, o której nikt nie mówił wprost

Gabon jest jednym z najbardziej zalesionych państw świata. Według UNDP ponad 88% jego powierzchni pokrywają lasy deszczowe, a kraj utworzył 13 parków narodowych. To świetna wiadomość dla przyrody, słoni leśnych, mandryli, goryli nizinnych i ptaków. Dla podróżnika próbującego znaleźć konkretną górę w zielonym oceanie drzew oznacza to natomiast jedno: bez lokalnej wiedzy ani rusz.

Ludzie, z którymi rozmawiałem, mówili o Mount Bengoué bardzo ostrożnie. Słyszałem, że to tajemnicza góra. Że jest z nią związany jakiś sekret. Że lepiej w ogóle się tam nie pojawiać, bo i tak nie będę mógł wejść. Brzmiało to trochę jak początek filmu przygodowego, tylko bez budżetu Hollywood, za to z prawdziwym błotem, prawdziwą wilgocią i prawdziwymi konsekwencjami.

Najkonkretniejsza rada brzmiała: „Jedźcie do wioski Boka Boka. Spotkajcie się z jej szefem. Dajcie mu prezenty i poproście o zgodę. Może się uda”.

Słowo „może” w Afryce bywa bardzo pojemne. Mieści się w nim nadzieja, biurokracja, deszcz, zepsuty samochód, brak zasięgu i trzygodzinna rozmowa pod drzewem.

Wioska w Gabonie u podnóża zielonych wzgórz w rejonie Mount Bengoué
Wioska w Gabonie u podnóża zielonych wzgórz w rejonie Mount Bengoué

Boka Boka – rozmowa z szefem wioski

Zgodnie z sugestiami po przylocie do Gabonu ruszyłem do wioski Boka Boka, aby spotkać się z jej szefem – Jeanem Robertem Embony. Przygotowałem prezenty: mydło, cukier, mleko w proszku, tanie gabońskie wino, które okazało się hitem, oraz kilka pocztówek z polskimi krajobrazami.

Przekazałem prezenty, wyjaśniłem skąd przyjechałem, opowiedziałem o projekcie „W drodze na najwyższe szczyty Afryki” i poprosiłem o zgodę na wejście na Mount Bengoué. Jean Robert wysłuchał mnie uważnie. A potem odmówił.

Nie była to jednak zwykła odmowa w stylu: „nie, bo nie”. Za tą decyzją stała historia, która od lat ciążyła nad wioską i całą okolicą.

Historia sprzed lat – tajemnica zaginionego ornitologa

Jean Robert opowiedział historię z końca lat 90. W rejonie Boka Boka i Mount Bengoué działała wtedy ekspedycja kanadyjskich ornitologów. Szukali ptaków i endemitów zamieszkujących zbocza góry. Podczas jednego z wyjść grupa podzieliła się na mniejsze zespoły. W jednej z nich był starszy uczestnik wyprawy, Roy Baker.

W trakcie marszu postanowiono odpocząć. Roy został chwilę dłużej i miał dołączyć do kolejnej grupy. Nie dołączył. Kiedy wszyscy spotkali się na dole, jego już nie było.

Rozpoczęto poszukiwania. Zaangażowano lokalnych mieszkańców i służby. Znaleziono jedynie jego plecak oraz ręcznik. Co stało się z Royem, do dziś pozostaje tajemnicą.

Według relacji, którą usłyszałem na miejscu, sprawa wywołała duże napięcie. Jean Robert, jako osoba związana z organizacją przejścia, został początkowo obciążony odpowiedzialnością i trafił do więzienia. Później został wypuszczony, ale konsekwencje tej historii zostały w wiosce na długo. Od tamtej pory wejścia turystów w rejon Mount Bengoué stały się problematyczne, a lokalni liderzy nie chcieli brać na siebie odpowiedzialności za kolejną wyprawę.

I nagle wszystko stało się jasne. To nie była góra „zakazana”, bo ktoś miał taki kaprys. To była góra obciążona historią, strachem i pamięcią o człowieku, który wszedł do lasu i nigdy z niego nie wrócił.

Droga przez gabońską dżunglę w stronę Mount Bengoué
Droga przez gabońską dżunglę w stronę Mount Bengoué

Dlaczego nie dostałem zgody na wejście na Mount Bengoué?

Próbowałem tłumaczyć, przekonywać i spokojnie wyjaśniać cel mojej podróży. Nie pomogły prezenty, nie pomogły argumenty, nie pomogły prośby. Jean Robert był nieugięty. Mówił, że takich śmiałków jak ja było już wielu i że nikomu nie pozwolił wejść na górę.

Postanowiłem więc spróbować w Mekambo, czyli w miasteczku, gdzie mieściły się władze większego regionu. Liczyłem, że może formalna zgoda z wyższego szczebla coś zmieni. Niestety, tam również nic nie wskórałem. Urzędnicy nie chcieli wydać pozwolenia. Bali się odpowiedzialności. Nie chcieli pieniędzy. Nie chcieli problemów. A ja wróciłem do Boka Boka z niczym.

Zamurowało mnie. Byłem blisko najwyższej góry Gabonu, ale nie mogłem na nią wejść. W projekcie zdobywania najwyższych szczytów państw Afryki to jedna z trudniejszych sytuacji. Niby góra stoi, niby ją widać, niby nie ma lodowców, lawin ani ścian technicznych. A jednak droga kończy się nie na grani, lecz przy zgodzie, której nie ma.

Czy dziś można wejść na Mount Bengoué?

Tu warto dodać aktualizację. Z relacji Country Highpoints wynika, że w grudniu 2022 roku Eric Gilbertson i Serge weszli na Mount Bengoué po wcześniejszym uzyskaniu lokalnych zgód. Ich relacja pokazuje, że kluczowe było nie tylko spotkanie z szefem wioski Boka Boka, ale także uzyskanie formalnego dokumentu określanego jako „order of mission” oraz zgoda lokalnych władz w Mekambo.

To ważna informacja dla każdego, kto planuje trekking na Mount Bengoué. Nie należy traktować tej góry jak zwykłego spaceru po lesie. Potrzebne są kontakty lokalne, przewodnik, zgody i cierpliwość. Dużo cierpliwości. Najlepiej takiej w wersji afrykańskiej, czyli odpornej na upał, opóźnienia, telefony bez zasięgu i rozmowy, które zaczynają się od „zaraz”, a kończą następnego dnia.

Z tej samej relacji wynika, że sama trasa przez dżunglę nie jest bardzo długa, ale bez lokalnego przewodnika łatwo pomylić ścieżki myśliwych, dawne drogi, tropy zwierząt i fragmenty lasu, które dla przyjezdnego wyglądają identycznie. Na szczycie znajduje się płaski, podmokły teren, co czyni Mount Bengoué jednym z bardziej nietypowych najwyższych punktów państw Afryki. Bo jeśli najwyższy punkt kraju przypomina trochę bagienko w dżungli, to znaczy, że jesteśmy w Gabonie. I Gabon właśnie mrugnął do nas okiem.

Mount Iboundji – drugi kandydat do tytułu najwyższej góry Gabonu

Jedyną korzyścią z braku zgody na Mount Bengoué było to, że miałem dwa dodatkowe dni na odwiedzenie rejonu, gdzie znajduje się drugi kandydat na najwyższy szczyt Gabonu – Mount Iboundji.

Przez lata w różnych źródłach pojawiała się informacja, że Mount Iboundji ma 1575 m n.p.m. Gdyby to była prawda, byłby zdecydowanie najwyższą górą Gabonu. Problem w tym, że ta wysokość jest kwestionowana. Współczesne dane topograficzne i opracowania terenowe wskazują, że Mont Iboundji jest znacznie niższy i nie przewyższa Mount Bengoué. Co ciekawe, nawet GeoNames pokazuje rozbieżność, wskazując Mont Iboundji na 1070 m, a Mont Bengoué na 946 m, co tylko potwierdza, że w przypadku Gabonu trzeba bardzo ostrożnie podchodzić do internetowych zestawień wysokości.

Dlatego w kontekście mojego projektu Mount Bengoué pozostaje najważniejszym kandydatem i obecnie najbardziej wiarygodnie wskazywanym najwyższym punktem Gabonu.

Mandryl w Gabonie – dzika przyroda Afryki Środkowej
Mandryl w Gabonie – dzika przyroda Afryki Środkowej

Dobre biura podróży organizujące wyjazdy do Gabonu i Afryki Środkowej

Gabon nie jest kierunkiem, który planuje się tak łatwo jak weekend w Rzymie. Tu trzeba brać pod uwagę pozwolenia, transport, język francuski, lokalne kontakty, parki narodowe, porę deszczową i fakt, że dżungla bywa skuteczniejsza niż najlepsza zapora drogowa.

Poniżej możesz sprawdzić, jakie wyjazdy do Gabonu i Afryki Środkowej oferują wyspecjalizowani organizatorzy podróży. Takie porównanie pomoże Ci ocenić, ile może kosztować wyprawa do Gabonu, co obejmuje cena, czy w programie są parki narodowe, obserwacja przyrody, spotkania z lokalnymi społecznościami albo wyprawy w głąb kraju. To dobry punkt odniesienia przy planowaniu własnej podróży, szczególnie jeśli nie masz czasu ani ochoty samodzielnie walczyć z logistyką, pozwoleniami i francuskim wypowiadanym przez telefon w środku dżungli.

Afryka. Zbliżenia – album fotograficzny Roberta Gondka

Gabon przypomniał mi, że Afryka to nie tylko zdobyte szczyty. To także góry, na które nie udało się wejść, twarze ludzi spotkanych po drodze, dżungla, ptaki, zwierzęta i historie, które zostają w głowie na długo po powrocie.

Jeżeli lubisz takie spojrzenie na kontynent, zajrzyj do mojego albumu fotograficznego „Afryka. Zbliżenia”. To fotograficzna podróż przez Afrykę: przez góry, krajobrazy, spotkania, zwierzęta, ptaki i codzienne życie. Album zawiera 150 zdjęć z 26 krajów Afryki i pokazuje kontynent z bliska – nie tylko jako miejsce wypraw, ale też emocji, światła i spotkań.

Afryka. Zbliżenia - niezwykły album fotograficzny Roberta Gondka

Zdjęcia z Gabonu

Jeżeli chcesz zobaczyć więcej zdjęć z tej podróży, zajrzyj do mojej galerii zdjęć z Gabonu. Są tam obrazy z dróg przez dżunglę, wiosek, spotkań z mieszkańcami, przyrody i codzienności kraju, który wciąż pozostaje jednym z mniej oczywistych kierunków podróży w Afryce.

Gabon nie jest łatwy. Nie jest przewidywalny. Nie podaje wszystkiego na tacy. Ale właśnie dlatego tak mocno zapada w pamięć.

Relacja z podróży do Gabonu

Zobacz również moją relację z podróży do Gabonu i na Wyspy Świętego Tomasza i Książęcą oraz inne wpisy z projektu „W drodze na najwyższe szczyty Afryki”.

Mount Bengoué nadal pozostaje dla mnie jednym z najbardziej tajemniczych miejsc w całym projekcie. To góra, która pokazała, że najwyższy szczyt kraju nie zawsze zdobywa się nogami. Czasem najtrudniejsza droga prowadzi przez rozmowy, pozwolenia, lokalne historie i zaufanie ludzi, którzy żyją u podnóża góry od pokoleń.