Leklata – najwyższa góra Ghany
Leklata to najwyższa góra Ghany. Jej wysokość wynosi około 900 m n.p.m. Zdobyłem ją 24 lutego 2025 roku, podczas podróży po Togo i Beninie. I od razu uprzedzam: to nie jest góra z kategorii „dramatyczna grań, lodowiec, ekspozycja i heroiczna muzyka w tle”. To raczej szczyt, który trzeba odnaleźć, sprawdzić, wejść i dopiero potem z satysfakcją odhaczyć na mapie.
W 2018 roku byłem już w Ghanie. Chciałem wtedy zdobyć najwyższy szczyt tego kraju. Najpierw wszedłem na Afadjato. O nim w wielu miejscach przeczytacie, że jest najwyższą górą Ghany. Że ma nawet 885 metrów. Nie jest. I nie ma tyle. W rzeczywistości Afadjato jest znacznie niższe, choć za to bardzo popularne, znane i turystycznie dobrze wypromowane. Jak widać, czasem marketing wchodzi wyżej niż góra.
Wtedy wiedziałem też, że wyższe od Afadjato jest Aduadu, położone niedaleko, bliżej granicy z Togo. Sprawdziłem więc obie góry. Afadjato i Aduadu. Uznałem, że cel został zrealizowany. Ghana zdobyta. Projekt idzie dalej.
A potem, po kilku latach, znalazłem informację, że jest jeszcze jedna, wyższa góra. Leklata. Na granicy Ghany i Togo. I oczywiście nie dawało mi to spokoju.

Afadjato, Aduadu czy Leklata – która góra jest najwyższa w Ghanie?
Z najwyższą górą Ghany jest trochę jak z afrykańskim rozkładem jazdy. W teorii wszystko powinno być proste. W praktyce każdy mówi co innego, a i tak trzeba pojechać i sprawdzić samemu.
Przez lata za najwyższą górę Ghany powszechnie uznawano Afadjato, znane też jako Mount Afadja. To bardzo popularny cel trekkingowy w regionie Volta, niedaleko wiosek Liati Wote i Gbledi. Jest atrakcyjne turystycznie, strome, zielone i łatwe do wpisania w plan podróży po Ghanie. Problem polega na tym, że najwyższym punktem kraju nie jest.
Aduadu, leżące w pobliżu Afadjato, jest wyższe. Przez pewien czas to właśnie ono wydawało mi się właściwym kandydatem na dach Ghany. Ale nowsze dane i relacje osób zajmujących się najwyższymi punktami państw wskazują na Leklatę. I dlatego trzeba było tam wrócić. A raczej: dojechać od strony Togo i wejść na szczyt po raz trzeci w tej samej górskiej zagadce.
Leklata ma około 900 m n.p.m. i to ją obecnie traktuję jako najwyższą górę Ghany. Czyli tak: najpierw było Afadjato, potem Aduadu, a na końcu Leklata. Trzecia najwyższa góra Ghany, która w końcu naprawdę okazała się najwyższa. Oby. Bo przy takich historiach człowiek zaczyna z podejrzliwością patrzeć nawet na własny altimetr.

Droga na Leklatę – trekking na granicy Ghany i Togo
Najwygodniej dostać się w okolice Leklaty od strony Togo. Szczyt leży przy granicy z Ghaną, w zielonym, pagórkowatym rejonie, gdzie asfalt szybko przechodzi w szutry, a szutry w drogę, która czasem wygląda, jakby miała własne zdanie na temat dalszej jazdy.
Dobra szutrowa droga prowadzi w pobliże szczytu. Można dojechać na wysokość około 800 metrów, czyli całkiem wysoko, jak na górę mającą około 900 metrów. Potem zostaje już krótki marsz. Parkuję samochód i ruszam pieszo wąską, wydeptaną ścieżką. Jest gorąco, zielono i spokojnie.
Po drodze mijam uprawy kasawy, wypalony busz, palmy i bananowce. To nie jest trekking, podczas którego walczy się o każdy oddech. To raczej spacer, podczas którego człowiek zastanawia się, czy naprawdę idzie na najwyższą górę państwa, czy może właśnie wszedł komuś na pole. W Afryce obie wersje potrafią być prawdziwe jednocześnie.
Po około 20 minutach dochodzę na szczyt. Leklata jest mało spektakularna. Bez monumentalnego widoku. Bez tabliczki z napisem „najwyższa góra Ghany”. Bez fanfar. Jest za to poczucie, że udało się zamknąć kolejną górską historię, która zaczęła się od niejasnych danych, a skończyła wśród kasawy i palm.

Leklata zdobyta – najwyższy szczyt Ghany w projekcie Szczyty Afryki
Leklata została zdobyta 24 lutego 2025 roku. Wysokość: około 900 m n.p.m. Lokalizacja: pogranicze Ghany i Togo. Charakter wejścia: krótki trekking z dojazdem blisko szczytu.
W projekcie „W drodze na najwyższe szczyty Afryki” takie miejsca są równie ważne jak Kilimandżaro, Mount Kenya czy Ruwenzori. Może nie dają tylu zdjęć z dramatycznym niebem i ostrą granią, ale pokazują zupełnie inną stronę Afryki. Tę mniej oczywistą, mniej turystyczną i często bardziej wymagającą organizacyjnie niż sama góra.
Bo w tym projekcie nie chodzi tylko o wysokość. Chodzi też o szukanie, sprawdzanie, docieranie do miejsc, do których prawie nikt nie jeździ. A czasem także o pogodzenie się z tym, że najwyższy szczyt kraju może wyglądać jak koniec ścieżki przy polu kasawy.
Afryka z bliska – mój album fotograficzny
Jeśli lubisz takie afrykańskie historie, w których góry mieszają się z drogą, przyrodą, ludźmi i codziennością, zajrzyj też do mojego albumu fotograficznego „Afryka. Zbliżenia”.
To fotograficzna podróż przez Afrykę widzianą z bliska: przez krajobrazy, góry, portrety, zwierzęta, ptaki i sceny codziennego życia. Nie jest to album o idealnej, pocztówkowej Afryce. To raczej opowieść o kontynencie, który bywa surowy, piękny, chaotyczny, zaskakujący i absolutnie wciągający. Trochę jak droga na najwyższe szczyty Afryki — nigdy do końca nie wiadomo, co będzie za następnym zakrętem.

Zdjęcia z Togo i okolic Leklaty
Leklata leży na granicy Ghany i Togo, dlatego naturalnym uzupełnieniem tej relacji są zdjęcia z Togo. To kraj niewielki, ale bardzo różnorodny: z zielonymi wzgórzami, drogami pełnymi kurzu, targami, wioskami, ptakami, kameleonami i ludźmi, których portrety często mówią więcej niż najdłuższy opis.
Zobacz moją galerię zdjęć z Togo, gdzie znajdziesz fotografie z tej części Afryki Zachodniej. To dobre wizualne tło dla historii o Leklacie, bo ta góra bardziej niż z klasycznym trekkingiem kojarzy mi się właśnie z drogą, pograniczem i zwykłym afrykańskim dniem.
Relacja i zdjęcia z podróży do Ghany, Togo i Beninu
Więcej o tej podróży znajdziesz w relacji z wyprawy do Togo i Beninu z 2025 roku. To właśnie podczas tej podróży dotarłem również na Leklatę, najwyższą górę Ghany.
Zobacz także zdjęcia z wędrówki na Leklatę oraz wcześniejsze wpisy o górach Ghany: Afadjato i Aduadu. Razem tworzą małą trylogię o tym, że najwyższy szczyt kraju nie zawsze jest tym, który najczęściej pojawia się w przewodnikach. A czasem trzeba wejść na trzy góry, żeby wreszcie mieć nadzieję, że trafiło się na właściwą.