Kilimandżaro w Tanzanii - drugie wejście na szczyt

Kilimandżaro w Tanzanii – drugie wejście na szczyt

Kilimandżaro w Tanzanii – drugie wejście na szczyt

Kilimandżaro – najwyższą górę w Tanzanii zdobyłem dwukrotnie. Po raz pierwszy w 2008 roku. Po raz drugi w dniu 22 lutego 2018 roku. Drugie wejście na szczyt piątego dnia wędrówki opisałem poniżej.

Budzik dzwoni. Nie śpię. Czuwam. Nie zdrzemnąłem się ani chwili. Ubieram przygotowane ciuchy i zmierzam w kierunku jadalni. Po chwili gromadzą się wszyscy w oczekiwaniu na owsiankę i herbatę. W rozmowach i zachowaniu można poznać panującą ekscytację  dzisiejszą wędrówką na szczyt. Wszyscy próbują i zamierzają wejść na Uhuru Peak.

Przed wyjściem robimy pamiątkowe zdjęcie i ruszamy. Jest ciemno i zimno. Na zegarku kilka minut przed pierwszą. Idziemy jako jedna z ostatnich ekip. Przed nami widać poruszające się świetlne postacie. Idą wężykiem. Kluczą, a jednocześnie są wyżej i wyżej. Krok po kroku. Wolno. Równym tempem. Podążamy za nimi. Z każdą chwilą wyżej i bliżej. Kilimandżaro wzbudza ogromne emocje. Wijemy się zygzakami po ścianie. Robi się coraz chłodniej. Zakładamy kolejne warstwy ubrań. Na wysokości 5000 m n.p.m. zapada pierwsza decyzja o zakończeniu trekkingu. Jedna osoba wycofuje się. Jest w kiepskim stanie i nie ma siły żeby iść wyżej. Wraca do namiotu z jednym z naszych asystentów.

Na wysokości 5260 m n.p.m. drugi uczestnik stwierdza, że dalej nie da rady. Ma zbyt słabe rękawice i dodaje, że nawet jak wejdzie to będzie problem z zejściem ze szczytu. Podejmujemy wspólną decyzję o zejściu do obozu. Wraca z kolejnym asystentem. Została nas już tylko siódemka. Doganiamy z kolegą pozostałą część ekipy, która wolno, bez odpoczynku pięła się w górę. Od tego czasu staramy się iść w jednej grupie.

W oczekiwaniu na wschód słońca

Wysokość, chłód, wydolność naszych organizmów, a w dużej części również psychika przeprowadzają jednak naturalną selekcję. Dzielimy się na dwa zespoły. Ja jak zwykle idę na końcu z najwolniejszymi. Ale to dobrze. Przechodzę właśnie solidny kryzys. Zimno mi w palce u rąk. Gdy idziemy bez odpoczynku przez dłuższy czas, zamykają mi się oczy. Myślę, że zaraz zasnę. Mam kłopot z oddychaniem i automotywacją. Nie poddaję się. Nie mogę się poddać. Walczę sam ze sobą. Wiem, że gdy na horyzoncie pojawi się kolorowy brzask doda mi sił. Czekam z niecierpliwością. No kiedy to się w końcu stanie?!

Kilimandżaro w Tanzanii - drugie wejście na szczyt
Kilimandżaro w Tanzanii – drugie wejście na szczyt

I jest! Widzę! Miałem rację. Około szóstej pojawia się kolorowa poświata. Wiem, że zaraz moim oczom ukaże się przepiękny wschód słońca. Zrobi się cieplej. Wiem też, że do Stella Point zostało tylko około 150 metrów podejścia. To tak niewiele. A stamtąd na szczyt tak blisko. Jest stromo. Przeszkadza mi to jednak coraz mniej. Głośno i ciężko oddycham. Czuję się jak lokomotywa. Wdech i wydech. Wdech i wydech. Równo i regularnie nabieram powietrza i wypuszczam.

Ostatnie podejście na szczyt

Zbliżam się do wysokości 5700 m n.p.m. Słońce wyłania się zza linii horyzontu. Rozświetla okolicę. Odzyskuję siły. Jestem na Stella Point. Zostało tak niewiele. Wolno zmierzam do celu. Jeszcze kilkaset metrów. Jeszcze tylko kilkadziesiąt. Już widzę tablicę, przy której dziesięć lat temu uwieczniłem pierwsze wejście na Kilimandżaro. Za chwilę zrobię to po raz drugi. Łzy napływają do oczu. Nie mogę się powstrzymać. Płaczę. Łkam. Cieszę się jak dziecko. Łzy ciekną po policzkach. Myślę o Mateuszu. Tak za nim tęsknię. Cieszę się i płaczę jednocześnie. W głowie mam mętlik. Zdobyłem Kilimandżaro! Po raz drugi. Pamiątkowe zdjęcia, gratulacje, obowiązkowe Ptasie Mleczko na szczycie i zdjęcie z maskonurem.

Relacja i zdjęcia z podróży do Tanzanii

Relacja z podróży do Tanzanii i wędrówki na Kilimandżaro w roku 2018 na blogu

Zdjęcia z podróży do Tanzanii i wędrówki na Kilimandżaro w roku 2018